Kiedyś w starym Egipcie usiłowano go wyszkolić na psa myśliwskiego, lecz z czasem zrezygnowano zeń, gdyż inne psy okazały się .dużo podatniejsze. Pewien stary wizerunek znaleziony w grobowcu sprzed około pięciu tysięcy lat pokazuje nam likaony oraz psy myśliwskie -w pokojowej komi­tywie. Ostatnio mało się słyszy o jakichkolwiek pró­bach udomowienia tych zwierząt lub skrzyżowania z innymi rasami. W dodatku nadmienić warto, że likaon, choć nazy­wany przez Niemców hieńopsem (Hydnenhund), nie ma nic wspólnego z hienami. Budowa jego ciała jest po­dobna do psiej. Jedynie kształt głowy oraz niezwykle . wielkie uszy przypominają hienę i stąd ta. nazwa.

Przyrodnik Poeppig zastał tam jeszcze w ubiegłym wieku;zarówno kozy,’ jak: i psy, w sto lat zaś później’ * nadal żyły; i rozmnażały się już tylko kozy, a właśnie po psach wszelki ślad zaginął. Czytelnika może zdziwiło, jak można było przeciwko  tak pokojowym i pożytecznym ’ zwierzętom jak kozy stosować równie osobliwe metody. Lecz zdziczałych kóz niektórych tropikalnych rejonów nie wolno stawiać na równi z naszymi; mlekodajnymi „krowami” ubogich. W opisach podróżników częstokroć czytamy, jak pasąc się w olbrzymich, stadach, nie dopuszczają do rozwoju roślin i wyjadają trawę w całym kraju.

A więc wszystko przemawia za tym, jak wnioskuje na końcu autor, iż w rzeczywistości byli to ludzie przemienieni w psy. Jest także rzeczą niezwykłą dla przeszłości, iż poświę­cono psom całe dzieło. W kronikach i opisach podróży zaczynamy jednak znajdować coraz częstsze o nich wzmianki. Podróżnik i przyrodnik Pallas, który między rokiem 1768 a 1774.kierował naukową ekspedycją na obszarach rosyjskiej Azji, poczynił na przykład nastę­pujące obserwacje: w pewnej rosyjskiej miejscowości szerzył się pomór bydła, setki trupów wrzucano do na­turalnego dołu o pokaźnych rozmiarach.

Już sam tytuł pozwala się zorientować, iż autor cał­kowicie stracił głowę. Opisuje bezeceństwa zwierząt, które za dnia włóczyły się po ugorach, a nocą przez małe otwory zakradały się do chlewów i dobierały się do owiec. Wiele kłopotu sprawiał zirytowanemu pisa­rzowi problem, co to właściwie były za psy. Sądził że mogły one, pochodzić z miotu wilczycy „pokrytej” przez psa. Ale nie wykluczone było jeszcze głębsze podłoże. Niektórzy świadkowie naoczni uważali  je bowiem za wściekłe.. Aliści pisarz wie, iż „wściekłe albo wściekające się psy mają wstręt do jadła i wody”, poza tym żadna owca nie wściekła się na skutek uką­szeń tych psów.

Podczas wojny, trzydziestoletniej zdziczałe psy szu­kały żeru nie tylko na polach bitew; jednak na ludzi rzucały się tylko wtedy, jeśli już nie miały do dyspo­zycji ofiar mniej niebezpiecznych. Przede wszystkim bowiem atakowały krowy, owce, świnie, kury. W do­linie Renu w roku 1622, w . okolicy Appenzell, tak straszliwie’dawały się we znaki,’iż chłopi postanowili zorganizować obławę i armatami wystrzelać bestie. Według przesądnych’wyobrażeń owych czasów zaliczo­no psy do wielkich dopustów bożych, zapowiadanych gdzieniegdzie w Biblii.

Lecz w tych prastarych krajach toczono zbyt często niszczycielskie wojny, które zamieniały kwitnące miasta w pustynię, siały śmierć i zagładę. Jest . więc wysoce prawdopodobne, iż wiele psów, straciwszy swych panów, zmuszonych było do dzikiego trybu życia. Zresztą wysoce interesujący jest problem, w jaki to sposób odbywa się zdziczenie udomowionego zwierzęcia, a więc przejście z rasy kulturowej ku pierwotnej, jakie okresy potrzebne są dla tego procesu i jak wyjgląda produkt ostateczny?

Na jakim więc etapie rozwoju znajdują się wobec człowieka psy-pariasy? Czy zbliżają się ku niemu, czy też się odeń oddalają? Inaczej mówiąc: czy znajdują się na drodze do domestykacji, czy też były już niegdyś istotami domowymi, a z czasem oddaliły się od tego stadium? O to pytanie kruszą z sobą kopie liczni przy­rodnicy. Ci, którzy uważają psa-pariasa za zwierzę zdziczałe, utrzymują, iż jego obecny zasięg rozmiesz­czenia pokrywa się dość ściśle z terenami znajdującymi się już przed tysiącami lat w wysoko rozwiniętej kul­turze.